Cały czas spędzony w pracy byłam jakaś strasznie niespokojna, rozdrażniona. Nawet rozgrzewający rosół mojego ojca nie pomógł ukoić nerwów.
Czuję, że dziś się coś stanie. Niekoniecznie dobrego.
Nie wiem co to konkretnie znaczy.
Mniejsza.
Dziś wiele myślałam (cały czas ... ) i przyszło mi do głowy na prawdę wiele ciekawych wniosków, ale nie pamiętam żadnego z nich...
Zacznijmy od początku, Odbiorca- to zazwyczaj osobnik płci męskiej. Nadawca- zazwyczaj przedstawicielka płci pięknej.
Porównując ten układ do działania Poczty Polskiej, Nadawca i Odbiorca wspólnie na siebie oddziaływują.
Często komunikaty, które sobie nadają nie mają tego samego wydźwięku. Co mam na myśli? Otóż, często słowa wypowiedziane inaczej brzmią w ustach, a inaczej w uszach. Pomimo tego, że chcesz jasno przekazać prostą wiadomość, Odbiorca zazwyczaj odczytuje to omylnie.
Jaki ja komunikat dzisiaj nadaję?
W życiu zawsze trzeba coś poświęcić, może nie mam na myśli, że poświęcić w 100%, ale zawsze chociaż jakąś część rzeczy, które robić lubimy, ale nie możemy.
Zazwyczaj to wychodzi z takiej inicjatywy, że po prostu nie chcemy- żeby zrobić przyjemność drugiej osobie i poczuć się dumnym z tego, że się potrafi sprawić komuś radość.
Można poświęcić rozrywkę, brak zasad i żyć w zgodzie z drugą osobą, która poświęca Ci cały swój czas. Dzielić ze sobą szczęście i bawić się razem. Rzadko który Odbiorca potrafi tak żyć, prawda? Bo dla nich miłość niekoniecznie wiąże się z wiernością.
Nie znam żadnego Odbiorcy, który byłby po alkoholu wierny. Mój przyjaciel próbował mi to wytłumaczyć, że to działa na zasadzie, że "jeśli jest ładna, no to czemu nie" Co to w ogóle ma znaczyć ?!
Odbiorcy to świnie. I dobrze o tym wiecie. Ale jak żyć, powiedzcie mi? Jak męska część społeczeństwa jest nam, Nadawcom bardzo mocno potrzebna.
Jak znaleźć złoty środek ?
Nie ma, nie wiem..
Najgorsze w tych zaburzonych komunikatach jest to, że ludzie kiedyś mieli ze sobą wiele wspólnego, wybiegali z planami w przyszłość i czekali na jakieś wydarzenia, jak na przykład w moim przypadku Pogoń- Legia. A teraz wiedzą, że mimo wielkiej chęci uczestniczenia, muszą się poświęcić i zostać w domu. Oglądać swoją metaforyczną Pogoń na TVP1, bo przecież nie pójdę. Nie będę się świadomie ranić. I co ?
Nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz