Po tak długim czasie odnalazłam w sobie tą małą panią rezydentkę, która, jak mniemałam - odeszła na dobre. Ale jakże się myliłam, kiedy kilka minut po powrocie do domu poczułam znów tę siłę we mnie. Siłę tworzenia, składania słów.
Wena zawsze powraca do mnie kiedy cierpię, sprawia, że w mej głowie roi się od sentencji, przemyśleń, którymi mam wielką ochotę się podzielić. Nie potrafię pisać, kiedy jestem szczęśliwa. Miłość odbiera mi rozum. Więc przykro mi, Odbiorco, nie możesz się nazywać moją INSPIRACJĄ.
Inspiracja płynie z bólu. Bólu emocjonalnego, który można porównać do fizycznego, ponieważ masz doskonałe wrażenie, że coś "w środku" Cię po prostu boli. Tak, jak boli głowa, tak boli serce, które pęka na milion kawałków, pomimo tylko metaforycznego istnienia.
Ktoś, kto kiedyś dobrze mnie znał, nazwał mnie Artystką, Manipulatorką słów. Czy to prawda? Być może za każdym razem potrafiłam zmanipulować słowa w ten sposób, by otrzymać zamierzony przeze mnie skutek, to w tym przypadku to nie zadziałało. Gdzie popełniłam błąd? Chyba w tym, że do manipulacji słowem nie wolno wtrącać serca.
....
Nikt nie obiecywał, że w życiu będzie łatwo. Nikt nie obiecywał nam nigdy, że nasze wybory okażą się dla nas najlepsze, że sprawią, że będziemy szczęśliwi. Nikt nie obiecywał, że zawsze będziemy czuć, że podążamy dobrą, odpowiednią dla nas drogą.
A skąd mamy wiedzieć, gdzie skręcić, gdzie zahamować, a kiedy pewnie iść prosto przed siebie? Nigdy nie wiemy, zawsze ryzykujemy. Każdy dzień przynosi ryzyko. A niestety nie da rady się cofnąć, wycofać.
Słowa, które padły na zawsze pozostaną w głowie Odbiorcy, będą dźwięczeć w jego uszach. Mimo przeprosin, mimo żalu i próby zadośćuczynienia Odbiorca dalej czuje żal.
Odbiorca jest zazwyczaj średniego wzrostu człowiekiem o niesamowitym uśmiechu. Przechodzi dreszcz, co? Więc tak go umownie nazwijmy- ODBIORCĄ.
Odbiorca jest dosyć skomplikowanym człowiekiem, który ma problem z wyrażaniem uczuć. Pasuje? Tak, wiem... ; )
Okej, więc już sprecyzowałyśmy odbiorcę, jego uśmiech i największą wadę.
Pomimo wad odbiorcy wszystko, co skłania się by móc zacząć go nienawidzić, jego uśmiech rekompensuje wszystko.
Odbiorca posiada bardzo przydatną funkcję ładowania baterii u Nadawcy. w jaki sposób? Otóż zwykłym objęciem Nadawcy na tzw. kaftan bezpieczeństwa - oznacza to mniej więcej tyle, że Nadawca składa ręce jak przy założonym kaftanie bezpieczeństwa a Odbiorca mocno Nadawcę obejmuje.
Taka pozycja wywołuje u Nadawcy ładowanie baterii i uczucie bezgranicznego bezpieczeństwa. Tylko uważajcie, pozycja na kaftan mocno uzależnia.
Gdyby to wszystko opierało się tylko na kontaktach czysto seksualnych... Po prostu, Nadawca i Odbiorca spotykają się w celu "pomocy" sobie nawzajem, ponieważ każdy ma swoje potrzeby, wiadomo, blablabla.
Ale zawsze, zawsze (!) rodzi się pewna zależność, gdzie któryś z oddziałujących zaczyna pragnąć rozmowy. Wsparcia i miłości. Właśnie, MIŁOŚĆ. Jak ją sprecyzować?
MIŁOŚĆ - uczucie, które bierze się niewiadomo skąd, robi bałagan i zazwyczaj zostawia po sobie totalne spustoszenie. Każdy z nas jej pragnie.
To jest tak, że czasem masz ochotę kogoś udusić, ale nie wyobrażasz sobie życia bez niego, więc zwyczajnie darujesz swojemu Odbiorcy życie i żyjesz z nim starając się pozorować normalne, rutynowe życie. Miłość to już nawet nie to, że fascynujesz Odbiorcę ( chociaż najbardziej się tego pragnie), a miłość to to, że w tej chwili - kładziesz się i oddajesz mu nerkę.
Prawda?
; ))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz