poniedziałek, 11 sierpnia 2014

#11

Ile rzeczy zmienia się w ludzkim życiu niepostrzeżenie...
Jak cudownym uczuciem okazuje się SPOKÓJ..
Wewnętrzny, niczym niezmącony spokój, który odczuwasz codziennie po przebudzeniu, codziennie podczas zasypiania, przy każdym wdechu, każdym wydechu, każdym zaciągnięciu się papierosem.
Każde mrugnięcie szczęśliwym okiem, które nie płacze już od dawna, które chce każdego dnia od nowa uczuć się uczuć.

Bo może i nie jest łatwo, codziennie walczę z demonami przeszłości, które tak, czy owak mają bezpośredni wpływ na moje życie. Ale przeszłość trzeba szanować, wyciągać z niej wnioski, wychodzić z założenia, że każdy upadek twarzą prosto w błoto, kolanami o ziemię, uczy nas pokory, w końcu, tak naprawde niebylibyśmy w tym miejscu tu i teraz, gdyby nie nasza przeszłość.

Bo naszym życiem rządzi przeszłość i przypadek. Dwa magiczne P.
Byłam tam przypadkiem, a wcale nie chciałam tam być.
A byłam.
I to zmieniło całe moje życie.

A niby to jest tak, że z sercem jest jak ze stłuczoną szklanką. Można ją posklejać, ale i tak już nie będzie tą samą, gładką i lśniąca powierzchnią, po której z przyjemnością przejedziesz opuszkiem, z której chętnie napijesz się gorącej zielonej herbaty w tak chłodny wieczór, jak dziś. A serce chyba posiada zdolność samoregeneracji, albo po prostu ciągle chce być kochane i kochać. Pomimo wszystkich noży wbitych prosto w jego środek, Ty dalej masz tą siłę, dalej odczuwasz tą potrzebę. Dalej chcesz kochać.

Wybacz, może trochę się boję. Ale każdy się boi, bo ryzyko zawsze przynosi troche strachu. Wszyscy ryzykujemy darząc kogoś kredytem zaufania. Często ponosimy koszta, płacimy odsetki. Ale nic się nie zmienia, dalej brniesz w to.
Wierząc, że tym razem ktoś na prawdę pokochał Cię za Twój niezwykły charakter, za blask w oku, za dobroć.
Nie za ładną buzię, nie za figurę, którą odzyskałaś przez przebyty stres i cierpienie, kiedy Twoim przyjacielem były papierosy i woda.
Nie za dobrą minę do złej gry.
Za to, że jesteś.

Codziennie szukam swojego wewnętrznego spokoju, staram się brać wdech i lecieć do przodu, być wszystkim, być jak ROLEX na Twoim nadgarstku, które oprócz tego, że ładnie wygląda, jest też przydatne.





piątek, 4 lipca 2014

#10


`W szpilkach, w mini, 
w dłoni z balonikiem i do tego przebrana za mini mouse.
Wlejemy trochę wina w nas,
Później może wóda, martini, sprite
Do tego lód i parę cytryn ta i 
Nikt nigdy za to nie może winić nas,
Poza tym nikt nie widzi nas,
Zasłoniłem okna dla chillu max `


CIĘŻKO BYĆ NIEWINNYM MI, GDY TAK SIEDZISZ OBOK I PATRZĘ NA CIEBIE.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Najgrosze w rozstaniach może być tylko jedno - pustka. 
Aczkolwiek można traktować ją z przymróżeniem oka, nazywając ogromem wolnego czasu, którego na początku nie bardzo mamy pomysł zagospodarować. Ale wtedy dopiero dostrzegasz jak bardzo zakompleksiłaś się w jakiś tam własnych półświatkach, odcinając się od żywych istot. 
Ale żywe istoty mają do ciebie tyle cierpliwości, by znaleźć czas w swym napiętym grafiku.

Bo kłamałam. 
Umiem być szczęśliwa.
Może to złe stwierdzenie. 
Umiem się cieszyć tym, co się dzieje. 


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Uwielbiam, gdy witryna drży. 
Jak będę mieć w końcu hajs to zrobię w volvo takie car audio, że alarmy będą się włączać. 

Włosy stawać dęba.

środa, 25 czerwca 2014

# 9

nie wezmę więcej, niż mi dasz.
w moich oczach ogień płonie, chcę go Tobie dać.

Tego czasu zawsze jest za mało, nieważne ile uderzeń serc nam pozostało.

Zaopiekuj się mną, nawet kiedy powodów brak.



Nie oczekuje od życia niczego.
Poza jednym.

Zachłysnąć się szczęściem.
A już jestem blisko ; )



poniedziałek, 16 czerwca 2014

#7

Fikcja.

Przy każdym spojrzeniu mam wrażenie, że zaraz gdzieś obok nas pieprznie piorun. Takie iskry...

Być może to tylko moje fanaberie.
Być może ; )

Nawet jeśli tak, to dobrze, że jest chociaż na chwilę.




czwartek, 12 czerwca 2014

#6

 Że chcesz walczyć - upadasz, wstajesz.

Rzygasz całą noc. Przewracasz się z boku na bok z tysiącem myśli w głowie, z łomoczącym sercem. To jak by być na głodzie, kiedy jesteś uzależniony. Zaraz w głowie mam sceny z "My dzieci z dworca ZOO "
Dokładnie tak to wygląda, uwierz mi.

Potem idziesz do pracy, nie możesz otworzyć ust, bo chce Ci się rzygać. Nie możesz jeść, próba zjedzenia śniadania?- odpadasz. Kanapka puchnie Ci w ustach. Każdy kęs jest przewleczony strachem, że porzygasz się wśród ludzi na pełnej jadalni.
Wyrzucasz kanapkę po tych dwóch kęsach. Ludzie się patrzą.

Ukojeniem jest palarnia. Każdy papieros hamuje te uczucie. Hamuje głód, hamuje torsje. Ledwo co wypuszczasz dym, ale dajesz radę. Ludzie dalej patrzą, szczególnie Ci, którzy przyszli z tego samego miejsca co Ty. Ale nikt nie pyta, to dobrze. Nie możesz przecież otworzyć ust.

Wracasz tam, przyklejasz sztuczny uśmiech. Masz wrażenie, że ludzie słyszą jak głośno bije Ci serce. Idą sobie, bo nie możesz im pomóc.

Bierzesz telefon, wychodzisz. Dźwięk kluczy odbija się echem przy każdym kroku.
Znów widzisz, że zrobili bałagan, wkurwiasz się i zrywasz te ulotki. Stajesz przy jednej, zamaszystym ruchem chcesz ją zerwać, klej zostaje, ulotka ze świstem wypada z listwy. Uderzasz dłonią o piec.

I puszczają Ci nerwy.
Mimo tego, że wiesz, że nie możesz.
Łzy same kapią a Ty nic nie możesz zrobić.

Tu nie chodzi o ból ręki, no może też trochę. To chodzi o Twój wewnętrzny krzyk, który ciągle tłumisz ze strachu.

Kim Ty właściwie jesteś? Jesteś tylko ścierą do podłogi, którą ktoś wyciera cały syf, potem Cię ładnie pierze i zawiesza na Słonku do wyschnięcia.

Tak właśnie wygląda Twoje życie.

Tak, dokładnie.

Boisz się, wiem, że się boisz. Nie umiesz odezwać gęby i postawić na swoim. Boisz się zostać sama. Gdzie Twój charakter? Gdzie osoba, którą byłaś kiedyś? ...























*osobiście... *

Idę zapalić. To mi tylko pozostało. Może później coś mi jeszcze wpadnie do głowy.
Znów piszę, znów mam wenę. Kto czytał pierwszą notkę wie, skąd się bierze wena...
xxx




czwartek, 29 maja 2014

#4

Przygotuj się na następną rundę, bo nie wypuszczę Cię stąd do rana... 

Odbiorcy i tak w końcu dojdą do wniosku, że wolą dziewczyny z zasadami. Wolą te, które mają w sobie zapas dobrej energii, miłości i wsparcia. 

Zawsze z podziwem patrzyłam na ludzi, który potrafią powiedzieć szczerze co myślą o kimś innym. I nie przejmują się, że mogą komuś sprawić przykrość. Być może to brak własnych kompleksów skłania takich ludzi do mierzenia się z prawdą i okazywania ludziom swojego szczerego zdania. Można też powiedzieć, że krytykują każdego z osobna, ale niektórym osobom na prawdę należy powiedzieć co się o nich myśli. Przede wszystkim takim, które uważają się za niewiadomo kogo-co... Nie znają innej wartości niż pieniądz i pchają nos w nie swoje sprawy. Tylko najbardziej mam na myśli pewną solidarność kobiet, którą ostatnio niektóre z kobiet potrafią łamać. Być może to wynika z braku jakichkolwiek zasad w ich życiu. 

Wierzę, a nawet jestem pewna, że jest rzesza kobiet, które kierują się zasadami. Mają własne, przestrzegają ich, szanują się. Musimy sobie zdawać sprawę, że jesteśmy najlepsze. Uwierzcie, bo jesteśmy najlepsze. Mamy rozum, mamy talent, mamy siłę, której nie zniszczy byle kto. Dopóki jesteś w stanie powiedzieć, że jesteś niezależna - jesteś górą. Poradzisz sobie? Poradzisz. Więc lepiej być nie może! I tak jesteśmy na wygranej pozycji. 


https://www.youtube.com/watch?v=G9-8tTCkcnw WDOWA- SZCZĘŚCIE.

Zaangażowanie - walka o swoje szczęście. Walka o czyjeś szczęście? 
Poszłabym na koniec świata, pieszo i bosa tylko po to, by powiedzieć Ci jak bardzo kocham.

Zawsze powtarzałam, że dopóki dwoje ludzi się kocha to zawsze jest jakieś wyjście. 


Już nas będę bronić i nie polegnę w walce, 

mam tylko jedną pasję. 
Nie mogę Ci obiecać, że nas świat nie zaskoczy, 
ale mogę Ci obiecać, że zrobię co w mojej mocy. 
Będę trzymać Cię za rękę, aż życie we mnie zgaśnie,
mam tylko jedną pasję. 
Ugaszę każdy pożar i wzniecę każdy ogień, 
zrobię co tylko mogę, by zawsze być przy Tobie. 
Gdy inni Cię okłamią, ja powiem Ci prawdę, 
mam tylko jedną pasję...


Szlachetne piwno-szare oczy, które mają na mnie patrzeć i widzieć. Patrzeć i widzieć, rozumiecie? 
Hehe, no pewnie, że rozumiecie. Przynajmniej damska część czytelników na pewno rozumie co mam na myśli. Bo przecież, albo jesteśmy dla siebie i ku sobie, albo nie jesteśmy wcale. Po co cokolwiek sobie obiecywać, skoro jest się odwróconym plecami. 

Nadawcy zawsze czekają. Działają z ukrycia, bywają przebiegłe, ale w 90% udaje się im osiągnąć zamierzony sukces. Jaki jest tajemny sposób na sukces? Być sobą i pozwolić się kochać. Zostawić "furtkę" otwartą, nie zmuszać do wyznań. Zaznaczyć, że jest szansa na kompromisy, po czym usunąć się w cień. Odbiorca albo zrozumie, albo nie. Ale raczej za czterdziestym razem dotrze do niego sens tych słów. otworzy się i spróbuje wytłumaczyć Nadawcy swój punkt widzenia. Bo prawda jest taka, że Odbiorcy są jeszcze bardziej skomplikowani, niż Nadawcy. Nadawca wkurzy się, nastąpi dzikie wyartykułowanie swojej frustracji, po czym wytłumaczy na spokojnie co było powodem eksplozji. Odbiorca natomiast, nie powie NIC. Zupełnie, będzie trzymał w sobie uczucia i pomimo tego, że wypłakuje oczy, gryzie kostki z bólu i tęsknoty to nic nie powie. Ponieważ wychodzi z założenia, iż obnażanie się nie jest męskie.

Ale uwierzcie mi na słowo. Kiedy mężczyzna obnaża się ze swoich słabości, jest najbardziej męską istotą na świecie. 



Musisz objąć mnie mocno, gdy wchodzimy gdzieś razem

I mieć tą świadomość, że masz najlepszą pannę
I dać mi swobodę, a nie zerkać co minutę
I mieć w oczach tą pewność, że i tak tu wrócę
Mieć w oczach tą moc, co przyciąga jak magnes
I sprawiać, że przyśpiesza mi tętno, gdy w nie patrzę
I sprawiać, że drżą mi kolana, gdy mnie obcinasz
A kiedy staniesz za mną to mam szybciej oddychać





PS. Już nie jesteś osobą, na którą (jak mi się wydawało ) mogę liczyć. Ja nie umiem się dzielić. Jestem w końcu jedynaczką. I uwierz mi, że z Tobą dzielić się nie będę. Podła zdrajczynio. 

środa, 28 maja 2014

#3

Cały czas spędzony w pracy byłam jakaś strasznie niespokojna, rozdrażniona. Nawet rozgrzewający rosół mojego ojca nie pomógł ukoić nerwów.


Czuję, że dziś się coś stanie. Niekoniecznie dobrego.

Nie wiem co to konkretnie znaczy.
Mniejsza.


Dziś wiele myślałam (cały czas ... ) i przyszło mi do głowy na prawdę wiele ciekawych wniosków, ale nie pamiętam żadnego z nich...

Zacznijmy od początku, Odbiorca- to zazwyczaj osobnik płci męskiej. Nadawca- zazwyczaj przedstawicielka płci pięknej.

Porównując ten układ do działania Poczty Polskiej, Nadawca i Odbiorca wspólnie na siebie oddziaływują.
Często komunikaty, które sobie nadają nie mają tego samego wydźwięku. Co mam na myśli? Otóż, często słowa wypowiedziane inaczej brzmią w ustach, a inaczej w uszach. Pomimo tego, że chcesz jasno przekazać prostą wiadomość, Odbiorca zazwyczaj odczytuje to omylnie.

Jaki ja komunikat dzisiaj nadaję?
W życiu zawsze trzeba coś poświęcić, może nie mam na myśli, że poświęcić w 100%, ale zawsze chociaż jakąś część rzeczy, które robić lubimy, ale nie możemy.
Zazwyczaj to wychodzi z takiej inicjatywy, że po prostu nie chcemy- żeby zrobić przyjemność drugiej osobie i poczuć się dumnym z tego, że się potrafi sprawić komuś radość.

Można poświęcić rozrywkę, brak zasad i żyć w zgodzie z drugą osobą, która poświęca Ci cały swój czas. Dzielić ze sobą szczęście i bawić się razem.  Rzadko który Odbiorca potrafi tak żyć, prawda? Bo dla nich miłość niekoniecznie wiąże się z wiernością.
Nie znam żadnego Odbiorcy, który byłby po alkoholu wierny. Mój przyjaciel próbował mi to wytłumaczyć, że to działa na zasadzie, że "jeśli jest ładna, no to czemu nie" Co to w ogóle ma znaczyć ?!

Odbiorcy to świnie. I dobrze o tym wiecie. Ale jak żyć, powiedzcie mi? Jak męska część społeczeństwa jest nam, Nadawcom bardzo mocno potrzebna.

Jak znaleźć złoty środek ?

Nie ma, nie wiem..

Najgorsze w tych zaburzonych komunikatach jest to, że ludzie kiedyś mieli ze sobą wiele wspólnego, wybiegali z planami w przyszłość i czekali na jakieś wydarzenia, jak na przykład w moim przypadku Pogoń- Legia. A teraz wiedzą, że mimo wielkiej chęci uczestniczenia, muszą się poświęcić i zostać w domu. Oglądać swoją metaforyczną Pogoń na TVP1, bo przecież nie pójdę. Nie będę się świadomie ranić. I co ?

Nic.








wtorek, 27 maja 2014

#2

Do drugiej notki włącz sobie :
https://www.youtube.com/watch?v=g126wWSsCPc

Po opublikowaniu drugiej notki nie poczułam oczekiwanego spokoju.

Słuchasz? To dobrze ; )

Każdy ma swojego Odbiorcę, z którym kojarzy się ten kawałek. I pomimo tego, ze jutro wstaję bardzo wcześnie i biegnę do biura, to odchylam głowę i zamykam oczy, upajam się doskonałymi wspomnieniami, które należą tylko do mnie.

Tobie proponuję zrobić to samo, nie polecą łzy, zaufaj mi. Uśmiechniesz się, za każdym razem będziesz się uśmiechać, gdy w głowie zaczną szybko przewijać się kadry, ale nie myśl o swoim Odbiorcy. Pomyśl o sobie, jak bardzo byłaś szczęśliwa. Wyobraź sobie swoją twarz, kiedy jej dotykał, niespodziewanie spełniał Twoje małe życzenia, był z Tobą.

Miło, prawda? I w tych kategoriach myśl o tym.

Piękne wspomnienia, które są tylko Twoje, niekoniecznie musisz komuś o tym opowiadać. Zachowaj to dla siebie, to będzie taki pakt między nami.

Każdy człowiek dzieli się na trzy
- rozsądek
- serce
- brak rozsądku :D

Rozsądek? No to wiadomo, myślisz o momentach, kiedy Odbiorca był chamem i  no powiedzmy sprawił Ci przykrość, mówiąc delikatnym językiem. Myślisz wtedy, że nigdy więcej nie dasz się zmanipulować, nie chcesz go widzieć, w myślach obmyślasz plan tortur i wyobrażasz sobie jak dosięga życiowego dna. Nienawidzisz go. Rozpoczynasz okres buntu, robisz wszystko, czego Ci nie było wolno.

Serce? Zaczyna się żal, wyobrażasz sobie go i wcale już nie jest tak łatwo, jak wczoraj. Jest na prawdę źle, wypłakujesz oczy na klatce o pierwszej w nocy. Zbierasz się, kładziesz na wznak i nie śpisz do rana, wstajesz i idziesz do pracy. Trzęsą Ci się ręce. Nienawidzisz siebie, nienawidzisz, za to, że pozwoliłeś na taki obrót sytuacji. Marzysz, wymyślasz dialogi, które nigdy nie będą miały miejsca.

Brak rozsądku? Wiadome jest, że Odbiorca pociąga Nadawcę seksualnie. Po odbyciu drugiej fazy, zaczynasz działać na zasadzie ostateczności. Wymyślasz głupi plan, że faktycznie, możecie pomóc sobie nawzajem i nie musicie przy tym formalnie być razem. Jeśli przychodzi Ci coś takiego do głowy to wybij to sobie z niej, najlepiej młotkiem. Dlaczego ? Bo Ty liczysz na wzbudzenie uczuć, a on liczy na łatwość w kontaktach. Któremu facetowi nie pasowałby taki układ?

Taki układ zazwyczaj ma dwa wyjścia. Albo zgoda, albo depresja. Oczywiście depresja dotyczy Ciebie, Nadawco.




#1

Po tak długim czasie odnalazłam w sobie tą małą panią rezydentkę, która, jak mniemałam - odeszła na dobre. Ale jakże się myliłam, kiedy kilka minut po powrocie do domu poczułam znów tę siłę we mnie. Siłę tworzenia, składania słów.

Wena zawsze powraca do mnie kiedy cierpię, sprawia, że w mej głowie roi się od sentencji, przemyśleń, którymi mam wielką ochotę się podzielić. Nie potrafię pisać, kiedy jestem szczęśliwa. Miłość odbiera mi rozum. Więc przykro mi, Odbiorco, nie możesz się nazywać moją INSPIRACJĄ.
Inspiracja płynie z bólu. Bólu emocjonalnego, który można porównać do fizycznego, ponieważ masz doskonałe wrażenie, że coś "w środku" Cię po prostu boli. Tak, jak boli głowa, tak boli serce, które pęka na milion kawałków, pomimo tylko metaforycznego istnienia.

Ktoś, kto kiedyś dobrze mnie znał, nazwał mnie Artystką, Manipulatorką słów. Czy to prawda? Być może za każdym razem potrafiłam zmanipulować słowa w ten sposób, by otrzymać zamierzony przeze mnie skutek, to w tym przypadku to nie zadziałało. Gdzie popełniłam błąd? Chyba w tym, że do manipulacji słowem nie wolno wtrącać serca.
....



Nikt nie obiecywał, że w życiu będzie łatwo. Nikt nie obiecywał nam nigdy, że nasze wybory okażą się dla nas najlepsze, że sprawią, że będziemy szczęśliwi. Nikt nie obiecywał, że zawsze będziemy czuć, że podążamy dobrą, odpowiednią dla nas drogą.

A skąd mamy wiedzieć, gdzie skręcić, gdzie zahamować, a kiedy pewnie iść prosto przed siebie? Nigdy nie wiemy, zawsze ryzykujemy. Każdy dzień przynosi ryzyko. A niestety nie da rady się cofnąć, wycofać.

Słowa, które padły na zawsze pozostaną w głowie Odbiorcy, będą dźwięczeć w jego uszach. Mimo przeprosin, mimo żalu i próby zadośćuczynienia Odbiorca dalej czuje żal.

Odbiorca jest zazwyczaj średniego wzrostu człowiekiem o niesamowitym uśmiechu. Przechodzi dreszcz, co? Więc tak go umownie nazwijmy- ODBIORCĄ.

Odbiorca jest dosyć skomplikowanym człowiekiem, który ma problem z wyrażaniem uczuć. Pasuje? Tak, wiem... ; )

Okej, więc już sprecyzowałyśmy odbiorcę, jego uśmiech i największą wadę.

Pomimo wad odbiorcy wszystko, co skłania się by móc zacząć go nienawidzić, jego uśmiech rekompensuje wszystko.

Odbiorca posiada bardzo przydatną funkcję ładowania baterii u Nadawcy. w jaki sposób? Otóż zwykłym objęciem Nadawcy na tzw. kaftan bezpieczeństwa - oznacza to mniej więcej tyle, że Nadawca składa ręce jak przy założonym kaftanie bezpieczeństwa a Odbiorca mocno Nadawcę obejmuje.

Taka pozycja wywołuje u Nadawcy ładowanie baterii i uczucie bezgranicznego bezpieczeństwa. Tylko uważajcie, pozycja na kaftan mocno uzależnia.


Gdyby to wszystko opierało się tylko na kontaktach czysto seksualnych... Po prostu, Nadawca i Odbiorca spotykają się w celu "pomocy" sobie nawzajem, ponieważ każdy ma swoje potrzeby, wiadomo, blablabla.
Ale zawsze, zawsze (!) rodzi się pewna zależność, gdzie któryś z oddziałujących zaczyna pragnąć rozmowy. Wsparcia i miłości. Właśnie, MIŁOŚĆ. Jak ją sprecyzować?

MIŁOŚĆ - uczucie, które bierze się niewiadomo skąd, robi bałagan i zazwyczaj zostawia po sobie totalne spustoszenie. Każdy z nas jej pragnie.

To jest tak, że czasem masz ochotę kogoś udusić, ale nie wyobrażasz sobie życia bez niego, więc zwyczajnie darujesz swojemu Odbiorcy życie i żyjesz z nim starając się pozorować normalne, rutynowe życie. Miłość to już nawet nie to, że fascynujesz Odbiorcę  ( chociaż najbardziej się tego pragnie), a miłość to to, że w tej chwili - kładziesz się i oddajesz mu nerkę.



Prawda?

; ))