środa, 25 czerwca 2014

# 9

nie wezmę więcej, niż mi dasz.
w moich oczach ogień płonie, chcę go Tobie dać.

Tego czasu zawsze jest za mało, nieważne ile uderzeń serc nam pozostało.

Zaopiekuj się mną, nawet kiedy powodów brak.



Nie oczekuje od życia niczego.
Poza jednym.

Zachłysnąć się szczęściem.
A już jestem blisko ; )



poniedziałek, 16 czerwca 2014

#7

Fikcja.

Przy każdym spojrzeniu mam wrażenie, że zaraz gdzieś obok nas pieprznie piorun. Takie iskry...

Być może to tylko moje fanaberie.
Być może ; )

Nawet jeśli tak, to dobrze, że jest chociaż na chwilę.




czwartek, 12 czerwca 2014

#6

 Że chcesz walczyć - upadasz, wstajesz.

Rzygasz całą noc. Przewracasz się z boku na bok z tysiącem myśli w głowie, z łomoczącym sercem. To jak by być na głodzie, kiedy jesteś uzależniony. Zaraz w głowie mam sceny z "My dzieci z dworca ZOO "
Dokładnie tak to wygląda, uwierz mi.

Potem idziesz do pracy, nie możesz otworzyć ust, bo chce Ci się rzygać. Nie możesz jeść, próba zjedzenia śniadania?- odpadasz. Kanapka puchnie Ci w ustach. Każdy kęs jest przewleczony strachem, że porzygasz się wśród ludzi na pełnej jadalni.
Wyrzucasz kanapkę po tych dwóch kęsach. Ludzie się patrzą.

Ukojeniem jest palarnia. Każdy papieros hamuje te uczucie. Hamuje głód, hamuje torsje. Ledwo co wypuszczasz dym, ale dajesz radę. Ludzie dalej patrzą, szczególnie Ci, którzy przyszli z tego samego miejsca co Ty. Ale nikt nie pyta, to dobrze. Nie możesz przecież otworzyć ust.

Wracasz tam, przyklejasz sztuczny uśmiech. Masz wrażenie, że ludzie słyszą jak głośno bije Ci serce. Idą sobie, bo nie możesz im pomóc.

Bierzesz telefon, wychodzisz. Dźwięk kluczy odbija się echem przy każdym kroku.
Znów widzisz, że zrobili bałagan, wkurwiasz się i zrywasz te ulotki. Stajesz przy jednej, zamaszystym ruchem chcesz ją zerwać, klej zostaje, ulotka ze świstem wypada z listwy. Uderzasz dłonią o piec.

I puszczają Ci nerwy.
Mimo tego, że wiesz, że nie możesz.
Łzy same kapią a Ty nic nie możesz zrobić.

Tu nie chodzi o ból ręki, no może też trochę. To chodzi o Twój wewnętrzny krzyk, który ciągle tłumisz ze strachu.

Kim Ty właściwie jesteś? Jesteś tylko ścierą do podłogi, którą ktoś wyciera cały syf, potem Cię ładnie pierze i zawiesza na Słonku do wyschnięcia.

Tak właśnie wygląda Twoje życie.

Tak, dokładnie.

Boisz się, wiem, że się boisz. Nie umiesz odezwać gęby i postawić na swoim. Boisz się zostać sama. Gdzie Twój charakter? Gdzie osoba, którą byłaś kiedyś? ...























*osobiście... *

Idę zapalić. To mi tylko pozostało. Może później coś mi jeszcze wpadnie do głowy.
Znów piszę, znów mam wenę. Kto czytał pierwszą notkę wie, skąd się bierze wena...
xxx